Każdego roku na początku listopada udajemy się na cmentarze, gdzie zostali pochowani nasi zmarli. W dzień Wszystkich Świętych, oraz w Dzień Zaduszny często przystajemy przy ich grobach i zapalamy znicze.
To światło znicza jest bardzo kruche, potrzebuje szklanej osłony, bo inaczej pierwszy lepszy wiaterek by je zagasił - gdyż wszystko co człowiek tworzy jest słabe, kruche i niszczeje wraz z upływem czasu...
Dlatego oprócz zapalanego znicza na cmentarzu nasze wargi szepcą jeszcze modlitewne westchnienie: "a światłość WIEKUISTA niechaj im świeci..." bo tylko ta ŚWIATŁOŚĆ mająca swe źródło w Bogu nie jest podatna na warunki atmosferyczne i na upływ czasu!

Takiej właśnie ŚWIATŁOŚCI pragniemy dla bliskich nam zmarłych, ale o taką ŚWIATŁOŚĆ trzeba nam również zabiegać na co dzień, bo kiedyś i nas Bóg zapyta... o nasze życie. Żyjmy więc już teraz pobożnie, uczciwie i przyzwoicie, bo chociaż tu na ziemi w ciemnościach i mrokach doczesności można wiele rzeczy ukryć, to jednak w godzinie śmierci cała nasza doczesność zostanie oświetlona Bożych blaskiem, i obyśmy się jej nie musieli wstydzić przed Stwórcą i Panem...